Gdyby ktoś powiedział mi parę lat temu, że moje życie będzie wyglądało tak jak wygląda - nie uwierzyłabym. Jestem szczęśliwym człowiekiem i dziękuję za to, czego przyszło mi doświadczać choć nie jest to proste ... i dziękuję Mai za to, że jest.
RSS
wtorek, 17 kwietnia 2007
MÓJ WSPANIAŁY SYN BOGUMIŁ SKOŃCZYŁ DZISIAJ 10 LAT!!!


czwartek, 12 kwietnia 2007

Maja ma wprost organiczny stosunek do wielu zjawisk. Gdy widzi słońce krzyczy z radości i wystawia swoja twarzyczkę do promieni (piękny widok)!

(Czasem żałuję, że jestem pozbawiona takiego doświadczania i odbierania rzeczywistości)

 

Dość długo ostatnio zastanawialiśmy się nad sensem wyjazdu do Jantara. Dzisiaj decyzja zapadła – jedziemy!

Maja jest ostatnio bardzo trudna, tak trudna, że brakuje sił...

Boimy się jak damy sobie z nią radę „na wyjeździe”, no ale jeśli nie spróbujemy, to się nie dowiemy...

Cieszy mnie to, że robi się coraz cieplej, może to przywróci jej spokój. Znowu zaczęło się wyrywanie włosów (myślałam, ze mamy to już za sobą). Ja znowu zastrzyki na kręgosłup(tu raczej nie miałam złudzeń, że bóle minęły bezpowrotnie). Dodatkowo przyplątało się do Majci jakieś choróbsko, na razie lecimy na L-52 i rutinoscorbinie ale coś mi się wydaje, że tym razem może to nie wystarczyć.

poniedziałek, 09 kwietnia 2007
i już po...było miło ale zdarzyły się też ciężkie chwile (bardzo ciężkie) ale o tym może jutro





tak wyglądało "stukanie się jajkami" (Majka wygrała)




 a tak lany poniedziałek (ze względu na pogodę odbył się w wannie :))
środa, 04 kwietnia 2007
MOI BOHATEROWIE






wtorek, 03 kwietnia 2007
Jutro wielki dzień.
Janek zakwalifikował się do recytatorskiego konkursu ogólnoszkolnego (występ jutro). Miłek zaprezentuje się w przedstawieniu szkolnym dla nauczycieli z okazji nadchodzących Świąt (również jutro).
Ubrałam ich cudnie! Trochę mnie to kosztowało (biegania) ale szmatexy to jednak zjawiskowy wynalazek. Jedyny problem jaki powstał, to taki, że dla starszego przewidziałam krawat, dla młodszego nie. Jak się okazało, był to mój wielki błąd :). W czeluściach szafy wyszukałam stary krawat Jacka i zażegnałam konflikt i obrażoną minę Miłka.
Denerwuję się już dzisiaj, a co dopiero będzie jutro?...bycie matką to jednak niezłe wyzwanie :)...
poniedziałek, 02 kwietnia 2007
Czuję się winna. Czasem pojawia się taki stan. Myślę wtedy, że jestem kiepską matką. Są takie chwile, że nie mam siły, ochoty na zabawę z Mają, na pracę z nią, na to żeby oglądać z nią książki, wyjść na spacer. Dzisiaj był właśnie taki dzień. Źle się z tym czuję, niby to ludzkie (ta bezsilność do wszystkiego) ale żal zostaje. Zmusiłam się (dosłownie) żeby wyjść z nią dzisiaj na podwórko. Ona była tak radosna ... moje wyrzuty sumienia wprost proporcjonalne do jej zadowolenia. Teraz śpi, a ja mam wielką ochotę mocno ja przytulić i przeprosić. Czekam na to, że przydrepcze do mnie w nocy (zresztą jak zawsze) i sobie "pogadamy" w sobie tylko znanym języku.

Idą święta. Mama wyjeżdża. To będą pierwsze moje święta bez niej. Dziwne uczucie... Jest zadowolona z wyjazdu, więc mi nie pozostaje nic innego jak tylko cieszyć się jej radością :).



Święta spędzimy więc u Babci Basi i z pewnością " zahaczymy" o miejsce, które odkryliśmy w minioną niedzielę. Wielkie, piękne jezioro, las ... huśtawki i piaskownica w jednym. Czego chcieć więcej...





[ Czytaj ksiege gosci][ Wpisz sie do ksiegi ]
Zaloz Swoja wlasna ksiege za darmo!