Gdyby ktoś powiedział mi parę lat temu, że moje życie będzie wyglądało tak jak wygląda - nie uwierzyłabym. Jestem szczęśliwym człowiekiem i dziękuję za to, czego przyszło mi doświadczać choć nie jest to proste ... i dziękuję Mai za to, że jest.
RSS
środa, 28 kwietnia 2010
IDĄ ZMIANY... (mam nadzieję, na lepsze...)

Zakopane!

Pobyt bardzo udany, mnóstwo nowych doświadczeń.

Majka ciężko pracowała. Dziennie 4 godziny intensywnych zajęć.

Integracja Sensoryczna z rewelacyjną Panią Jadzią!

Magiczna czaszkowo-krzyżowa!

Twórcze zabawy z panią Madzią!

Zaliczyłyśmy też wszystkie (no może prawie ) okoliczne atrakcje od Gubałówki przez Krupówki na Rysym kończąc...

Góry ,to nie jest jednak moje miejsce na ziemii. Niby robią wrażenie ,ale wolę otwartą przestrzeń. Jednym zdaniem jestem po stronie zwolenników morza:).

Poznałyśmy tam niesamowite kobiety i ich dzieciaki. Kasiu, Gabi, Monia - wiekie dzięki - mam nadzieję, że nie było to nasze ostatnie spotkanie!

Teraz staramy się pozyskać fundsze na turnus u dr. Masgutowej i na wyjazd na delfiny. Zobaczymy co przyniesie czas ale wiara jest spora!

Pieniądze z koncertu dla Majki przeznaczyliśmy na zajęcia z logopedą. Trzy miesiące po dwa razy w tygodniu :)!

środa, 17 marca 2010

Dzięki ludziom wielkiego serca i dużemu samozaparciu spełniło się jedno z moich marzeń. Jedziemy na turnus rehabilitacyjny z prawdziwego zdarzenia!!! Wiele godzin pracy  dziennie (mam nadzieję, że Majka wytrzyma) z fachowcami da mam nadzieję wymierne efekty...

Niestety dwa ważne wydarzenia w naszym życiu nałożyły się na siebie :(...

...

Napisałam kilka słów,które Majki wujek - Krzyś ma odczytać podczas koncertu:

"Bardzo żałuję, że nie mogę być tu dzisiaj z wami. Jestem teraz z Majką  w  Zakopanem na  turnusie rehabilitacyjnym.

To wyjątkowy wieczór, za który chciałabym bardzo podziękować - Grohowi jego żonie Asi, Arturowi, zespołom, które zgodziły się dzisiaj zagrać oraz klubowi „Młyńskie koło”.

Jestem szczęśliwa, że żyję w Ostródzie – wspaniałym miejscu, które tworzą niesamowici ludzie.

Majka to dziecko nadzwyczajne. Nauczyła nas pokory i wiary, że wszystko, co się wydarza ma głęboki sens.

Maja urodziła się z zespołem genetycznym „cri du chat (zespół „kociego krzyku”). Zdarza się to raz na 50 tys. urodzeń. Wybrała nas na swoich rodziców i jesteśmy szczęśliwi, że tak się stało, choć bycie jej rodzicem nie jest proste .

Majka jest opóźniona psychoruchowo, nie mówi, jest nadpobudliwa, ma problemy ze wzrokiem, zaczęła chodzić w wieku 6 lat. Robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby żyło jej się łatwiej i pełniej. Ma duże problemy z komunikacją ale i nad tym pracujemy.

Dziękuję, Wam, że tu dzisiaj jesteście, dziękuję  tym którzy wspierają nas od lat.

Niech muzyka rozpali Wasze serca i dusze, a dzisiejsze pozytywne wibracje sprawią, że świat stanie się lepszy.

Ściskam mocno, wysyłając wiele ciepłych myśli

Marta Jacek i Maja"

By poprawić jakość życia mojej córeczki pozostało mi jeszcze parę marzeń, głęboko wierzę, że nie jestem w tym osamotniona...

Wyobrażam sobie, że nadejdzie dzień, w którym Majka podejdzie do mnie i  POWIE! czego w danej chwili potrzebuje i co ją boli, nie będzie potrzebowała pampersów, będzie samodzielnie jadła...

Wierzę, że taka chwila nadejdzie...

poniedziałek, 12 października 2009
... odcienie szarości

Jak to dobrze, że życie potrafi nas zaskakiwać i , że nie wszystkie sytuacje są takie, jakimi się wydają.

Majeczka pojechała dziś do ośrodka, tydzień spędziła w domu ze względu na zapalenie krtani. Ciężko mi się z nią rozstawać choć na chwilę kiedy spędzi jakiś dłuższy czas tylko w domu. Jednak wiem (ja - matka kwoka), że jest to dobre dla niej i dla mnie.

Ostatnio budzi się w niej mała kobietka. Uwielbia się stroić, mieć fajne kolczyki, zakładać biżuterię Babci. Wczoraj po kąpieli malowane były paznokcie - oczywiście w ulubionym, różowym kolorze ;)

Moja mała dama!

"wspomnienia z wakacji"

sobota, 10 października 2009
stan duszy na ostatni czas...

Właściwie nic nie stało się, mała śmieszna rzecz
Moje ja, najbliższe mi
Niejasne coś, co w każdym tkwi
Z lat, gdy słowo "przyjaźń" miało jeszcze treść i sens
Kiedy miłość była prostym drwieniem serc

Tamto moje ja w jeden zwykły dzień
Jak najgłupsza rzecz zginęło mi gdzieś
Tamto moje ja w jeden zwykły dzień
Opuściło mnie

Za oknami wciąż na pozór ten sam świat
I tylko mnie troszeczkę mniej
Coś odeszło, coś, co waży mniej niż gram
A jednak się nie stało lżej
Żegnaj, stary cieniu, co poszedłeś spać
Witaj, nowa twarzy nauczona grać

Póki o tym wiem, póki wiedzieć chcę
Niech Ci przyjrzę się, czy dobrze Cię znam
Póki o tym wiem, póki wiedzieć chcę
Niech Ci przyjrzę się, czy dobrze Cię znam

A. Mogielnicki (2+1)

środa, 07 października 2009
sen mara, Bóg wiara ...?

Chyba od dzisiaj, w nocy, przy poduszce będę miała kartkę i długopis.

Noc to jednak niesamowity czas, pełen przemyśleń, snów i dochodzenia do mądrych wniosków.

Dzisiejsza była dziwna, Maja dość często się budziła (ma zapalenie krtani). 

I te sny. Pierwszy dział się w dziwnym miejscu - ni to w fabryce, ni to w galerii. Wytwarzało się tam przedmioty (całkiem niebrzydkie) z gliny. Ja miałam się tam przyuczać do tworzenia. (Może to kwestia poszukiwania pasji???).

W drugim śnie byłam dawczynią organu dla 85 letniego AKowca. Miałam oddać mu kawałek wątroby, wycięto mi natomiast kawałek płuca... (tego snu za cholerę nie jestem w stanie zrozumieć).

W poniedziałek znowu Warszawa, odbiór aparatu na zęby Mai. Nie mogłabym mieszkać w dużym mieście, Warszawa mnie męczy, wolę swoją prowincję.

Obecny czas nie jest moim czasem, gdzieś się pogubiłam, staram się pozbierać i wiele rzeczy zrozumieć, choć nie jest to proste.

(Słucham urodzinowego koncertu ukochanej Jaffi Namuel,nabieram wiary, że dam radę).

niedziela, 04 października 2009
takie tam różności

W piątek byłyśmy w Warszawie u ortodonty, miało być rwanie ale całe szczęście mądre lekarskie głowy podjęły decyzję, że póki co zakładają aparat na zęby. Decyzje co do przyszłości uzębienia będą podejmowane z czasem... Tym razem naszym środkiem transportu był pociąg. Super! Majka czuła się rewelacyjnie - mój mały, ukochany podróżnik :).

Za oknem, szaro i zimno. Ogarnął mnie smutek, sprzątałyśmy ostatnio ogródek, żal,  że do wiosny nie będziemy mogły tam chodzić. Wkradnie się marazm. Dobrze, że jest Mama u której możemy spędzać z Majką popołudnia. Lubię te chwile gdy spotykamy się tam "pokoleniowo", Babcia, Mama, ja i Maja.

Ostatni dopadają mnie dziwne myśli, zmienia się mój światopogląd i niestety czuje się ostro sprowadzona na ziemię. Życie jest dużo bardziej wredne niż kiedyś myślałam ale cóż trzeba zacisnąć dłonie i ... żyć.

Moje chłopaki w "trudnym życiowo momencie", Maja choć ukochana - trudna, ja jako kobieta właściwie nie istnieję...ciężko.

Dobrze, że wakacje były udane, dużo wspomnień i niezapomnianych chwil. No i w końcu udało się spacyfikować Majkę. Trafiliśmy do psychiatry dziecięcego, który przepisał jej tabletki (powinny mieć miano cudownego leku). Majka zaczęła przesypiać noce. Po ponad 7 latach to naprawdę duuuuuża ulga.

Jedno z moich ulubionych wakacyjnych zdjęć:

Moje dziewczyny. Dzieli je prawie 80 lat, a radość w oczach taka sama.

sobota, 26 września 2009
powrót
Myślę, że czas wrócić, tyle się dzieje, tyle się zmienia...
poniedziałek, 04 czerwca 2007
wyjątkowo trudny czas...
W sobotę Miłek ze swoją drużyną zdobył brązowy medal  w rozgrywkach wojewódzkich. Duża radość...





Mam trudny czas. Maja jest wyjątkowo dokuczliwa... zmusza mnie to do wielu przemyśleń, niekoniecznie optymistycznych. Myślałam , że silna ze mnie babka ale czuję, że grunt mi się trochę osuwa...skąd brać siłę?...
środa, 30 maja 2007
pożegnanie z mleczakiem i z ...włosami
Dzisiaj był "sądny" dzień. Rano fryzjer... znowu krótka fryzurka:(. Który to już raz... Nadzieje na długie włosy ponownie legły w gruzach. Nocne wyrywanie włosów doprowadziło mnie do ostateczności. Obcięłyśmy włosy i na jakiś czas spokój...przynajmniej z tym.
Dzisiaj też stała się rzecz która kompletnie mnie zaskoczyła. Mai wypadł ząb! Nie zdawałam sobie sprawy, że to już czas na pożegnanie z mleczakami...

Zbliża się koniec roku szkolnego (czekam na to z utęsknieniem). Zapowiadają się niezłe świadectwa ale chłopaki poczuli już wakacje i nijak nie można im przetłumaczyć, że 30 stopniowe upały jeszcze o niczym nie świadczą...Poczuli zew natury, w głowie tylko piłka i rower... A my (rodzice) musimy to jakoś obgarnąć. Aby do 22 czerwca...
poniedziałek, 28 maja 2007
Tinky Winky jest gejem!!!
Generalnie nasza obecna rzeczywistość polityczna mało mnie interesuje. Ale dzisiaj rano nie mogłam uwierzyć! Dzień należał do ulubionych postaci mojej córki- do teletubisiów (a konkretnie do jednego z nich). Postacią poniedziałku był Tinky Winky. Rzecznik Praw Dziecka (o zgrozo!) Ewa Sowińska wysunęła podejrzenie co do orientacji seksualnej tubisia.
Gdzie my żyjemy!!! Co gorsze co jeszcze może nas czekać. Strach pomyśleć...

Miłek zaliczył dzisiaj kolejny turniej. Jego drużyna bierze udział w turnieju piłkarskim "Z podwórka na stadion". Fajna sprawa! Przeszli już eliminacje miejskie, gminne i powiatowe. W sobotę czas na wojewódzkie. Ja już dzisiaj mam stres...

Janek ma w środę kolejny konkurs recytatorski. Mam wrażenie, że dla niego to już chleb powszedni...

Maję wykańczają upały, jest trudna i bardzo męcząca. Dzisiaj było trochę lepiej. Może poranna kąpiel w baseniku na podwórku Weroniki poprawiła jej nastrój...
Coraz lepiej chodzi. Nie jest to chód wizualnie zachwycający ale najważniejsze, że sobie radzi :)
Dzisiaj na zakupach w "zieleniaku",w upale, z Mają na rękach popłynęły mi łzy. Niby nic wielkiego się nie stało. Stałam w kolejce (powinnam podejść bez kolejki ale ciągle trudno mi się przełamać), Majka tradycyjnie bardzo się niecierpliwiła i przywaliła mi swoja głową w moją głowę. Pani, która była pierwsza w kolejce powiedziała, żebym stanęła przed nią. Ogólnie wszystkie kobiety stojące w kolejce były bardzo miłe. A ja miałam znowu to koszmarne wrażenie, że robimy z Majka widowisko, a ludzie maja niezłą pożywkę. Muszę zmienić swoje myślenie! Nie zawsze tak jest, zdarzają się mili i uczynni ludzie, którzy sami nie zawsze i nie do końca wiedzą jak odnaleźć się w takiej sytuacji. Każdy działa na swoją miarę...



dzisiejsza, podwórkowa kąpiel


...jeszcze coś ważnego. Ostatnio rozmawiałam z Asią na temat mojego uzależnienia i przywiązania do Majki , a Majki do mnie.
Asia (nie po raz pierwszy) obrazowo pokazała mi coś wydawałoby się oczywistym.
"Jest zakotwiczony statek, jeśli nie uwolnisz tej kotwicy, statek nie popłynie..."

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8

[ Czytaj ksiege gosci][ Wpisz sie do ksiegi ]
Zaloz Swoja wlasna ksiege za darmo!