Gdyby ktoś powiedział mi parę lat temu, że moje życie będzie wyglądało tak jak wygląda - nie uwierzyłabym. Jestem szczęśliwym człowiekiem i dziękuję za to, czego przyszło mi doświadczać choć nie jest to proste ... i dziękuję Mai za to, że jest.
RSS
środa, 28 marca 2007
Dzisiaj w moim sercu gra Carmen w wykonaniu Marii Callas...cóż za muzyka, przeszywa na wskroś!!!

...a dzisiaj w ośrodku



Majka z Agnieszką (Agnieszka uwielbia Majkę)



Majka, Krystian i Marek (kumple z naprawde dużą fantazją :))



Mała dama :)
wtorek, 27 marca 2007

No to dzisiaj "pojedziemy ze zdjęciami" :)!!!



W piaskownicy...



Na huśtawkach z Weroniką









Piękne okolice naszego domu...





Zjeżdżalnia, czyli wielkie "BACH" jak to nazywa Majcia






BRACIA...

Ostatnio mało czasu na pisanie, za to dużo innych zajęć! Pogoda piękna więc spacerujemy i chłoniemy wiosne jak tylko się da !!!
piątek, 16 marca 2007

Mam super dzieciaki!!!

Nie dość, że mądre, grzeczne to jeszcze super się uczą :). Wczoraj byłam w szkole i nasłuchałam się o chłopcach wiele dobrego - jakie to miłe uczucie...Moi przyjaciele...

środa, 14 marca 2007

Bingo!!! - powiedziała Asia, kiedy wyszłyśmy od psycholożki.

 

Do rzeczy :), pani psycholog Mira Adamus okazała się mądrą, miłą i bardzo ciepłą osobą. Co dla mnie najważniejsze - potraktowała Majkę jak osobę równą sobie, doceniając ja w pełni. Pani Mira jest psychologiem klinicznym i terapeutą integracji sensorycznej. Siedziałyśmy we cztery (Asia, Maja, Pani  Mira i ja) na podłodze w gabinecie półtorej godziny. Majka bawiła się zabawkami, których było mnóstwo, dając tym samym poznać się Pani psycholog. My rozmawiałyśmy, pani Mira udzielała bardzo cennych rad i wskazówek, a ja miałam poczucie, że wreszcie znalazłam kogoś, kto w profesjonalny sposób będzie w stanie pomóc mi w moich często trudnych sytuacjach z Majką. Mamy zaleconych kilka działań na najbliższy miesiąc. Jest to między innymi masaż sensoryczny (mający na celu dowrażliwienie odczuwania Mai).

 

Nad wizytą u neurolożki nie będę się rozpisywała. Neurolożka jak to neurolożka...co tu wymagać :(.

 

Drogę do Warszawy i z powrotem Majka zniosła rewelacyjnie (moja mała, kochana podróżniczka :)).

 

Tu w autobusie

W Wawie chodziła dzielnie za jedną rękę, pokazując jednak przy tym swój charakterek. Ja jednak byłam twarda i dawałam jej odczuć, że póki co, to ja tu jestem szefem i ja, a nie ona (z pełnym szacunkiem) decyduję w podstawowych kwestiach. Okupiłam to sporymi nerwami, kiedy to w sklepie (w którym akurat Majcia nie miała najmniejszej ochoty przebywać) trzymając ją na rękach, dostałam od niej z tak zwanej „główki” i "zagotowało się we mnie". Jednak ze stoickim spokojem posadziłam ją na sklepowej podłodze (kilka razy przyłożyła głową w posadzkę robiąc niezły teatr), po kilku minutach histerii uspokoiła się i później bez większych problemów chodziła tam gdzie chciałam. Doszło do tego, że półtorej godziny spędziłyśmy (co całkiem niedawno było nie do pomyślenia) na zupełnym luzie i przy ogólnym zadowoleniu w Pizza Hut!!!

Tu w Pizza Hut (też w oknie wystawowym restauracji jako żywa reklama :))

Oczywiście zaliczyłyśmy (zgodnie z planem) Fantasy Park. Majka była przeszczęśliwa. Nurkowała w kulkach, zjeżdżała ze zjeżdżalni...czyli wszystko to, co tygryski lubią najbardziej!

Generalnie wyjazd bardzo owocny...

Asiu dziękuję za wszystko, masz rację (i tego się będę trzymała) myśl jest potęgą i potrafi rzeczy wydawało by się niemożliwe zamieniać w rzeczywistość.

 

niedziela, 11 marca 2007

Michałek odszedł 6 lat temu...chodził do 3 klasy szkoły podstawowej.

Wczoraj moi chłopcy dostali od mamy Michałka samochodziki i układankę. Te zabawki należały do Michałka. Jakiś czas temu Majka tez dostała zabawki po Michałku.

Wieczorem zadzwoniłam do Jego mamy - Pani Małgosi. Podziękowałam Jej za gest, za zabawki, które maja w sobie moc. Małgosia to WIELKI CZŁOWIEK, przeżyła śmierć swojego dziecka - dla mnie to coś niewyobrażalnego...

Michałek jest teraz aniołem..."Goscinności nie zapominajcie; przez nia bowiem niektórzy,nie wiedzą o tym, że aniołów gościli." (Hebr.13,2(BW))....my gościliśmy...

p

 

Jutro Warszawa.O 16:00 neurolog, we wtorek o 10:30 psycholog. Do tej psycholożki jedziemy pierwszy raz, mam nadzieję, że warto i że uzyskam odpowiedzi na wiele pytań...Mamy delikatny problem z dojazdem do Wa-wy, podobno autobus raz jeździ a raz nie ale pewnie jakoś się dostaniemy :).

Mam lekki stres związany z wyjazdem (jak zawsze) ale wiem, że jest konieczny i postaramy się z Majką (poza lekarskimi wizytami) spędzić miło czas.

sobota, 10 marca 2007

6:30 - witamy nowy dzień...

środa, 07 marca 2007
spacer na linie...

Tą metodę nauki chodzenia polecił nam nasz rehabilitant, Majka musi popracować dużo bardziej niż idąc za rękę. Pracuje nad równowagą i trzeba przyznać, że wychodzi jej to całkiem nieźle!

Dzisiaj dużo spacerowałyśmy, odwiedziłyśmy nasz ogródek. Trzeba jak najszybciej zasiać trawę, bo straszą place gołej ziemi.

Byłyśmy tez na zajęciach w ośrodku. Siedząc tam dzisiaj zdałam sobie sprawę, ze chodzę tam prawie od czterech lat. Ośrodek ma w swojej nazwie "....dla osób z upośledzeniem umysłowym" brzmi to bardzo kiepsko. Jest tam tylu fajnych ludzi. Czuję się z nimi związana, witamy się, gadamy, "przybijamy piątki" jest normalnie, tak po prostu. Jakie upośledzenie??  To słowo powinno się wykreślić ze słownika..

poniedziałek, 05 marca 2007

"Dzisiaj rano niespodzianie zapukala do mych drzwi
Wczesniej niz oczekiwalem przyszly te cieplejsze dni
Zdjalem z niej zmokniete palto, posadzilem vis a vis
Zapachnialo, zajasnialo wiosna, ach to ty
Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty "!!!


Taki cudny widok obudził mnie dzisiejszego ranka. Majusia budząca mnie i pokazująca paluszkiem na słońce!

Mimo, że na zewnątrz jeszcze zimno, ja mam dzisiaj swój pierwszy dzień wiosny:)

poniedziałek, 26 lutego 2007

....już jest lepiej...dużo lepiej, jakie to ważne, że mam przyjaciół...

Nie wiem, gdzie kończą się granice ludzkiej wytrzymałości - wiem jedno, ja się do nich zbliżam...
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8

[ Czytaj ksiege gosci][ Wpisz sie do ksiegi ]
Zaloz Swoja wlasna ksiege za darmo!